Cyclady – Szorty #1

Autor | 8 kwietnia 2014

Hej!

Postanowiliśmy rozpocząć nowy cykl tekstów, który będzie pojawiał się bardzo nieregularnie. W jakże fantastycznej kategorii „Szorty”, z nazwą wymyśloną na poczekaniu, skrywać się będą krótkie teksty odnośnie gier, które w jakiś sposób zwróciły naszą uwagę…

Świetna partyjka, o której fajnie by było wspomnieć? Dokładnie. Komentarz odnośnie nowego małego dodatku do karcianki? Pasuje. Wyżalenie się na temat gry po pierwszej w ogóle partii, która bardzo zawiodła oczekiwania? O, akurat tego będzie dotyczył dzisiejszy tekst, cóż za niespodzianka.

Tytułem, na który chciałem sobie dziś ponarzekać, chociaż zagrałem w niego raz (i do tego tragicznie, przyznaję się bez bicia) są…

Cyklady

( Nie zrobiłem żadnego zdjęcia :( )

W Cyklady chciałem zagrać już od bardzo dawna. Temat wydaje mi się świetny – zmagania greckich miast-państw na morzu i wyspach, wspieranych przez kapryśnych bogów i mityczne potwory. Co mogłoby pójść nie tak?

Zasady, jak na grę strategiczną, są dość proste i co ważniejsze sensowne. Jak w każdej grze pierwszą połowę spartoliłem, bo wolę porobić losowe rzeczy i przekonać się w praktyce co się stanie, niż trochę pomyśleć przed… Życie. Najważniejsze jest to, że graliśmy w trzy osoby. Dlaczego to takie istotne?

Pula dostępnych w danej turze bogów zależy od ilości graczy, a dostępni bogowie określają jakie akcje można będzie wykonać w danej turze. Co przy trzech graczach oznacza tylko dwójkę „istotnych” bóstw do wyboru w każdej turze (pomijam taktyczne spasowanie w postaci Apolla). A że bogów wybieramy w jakimś tam stopniu losowo…

To wszystko przekłada się na niezwykle bierną rozgrywkę. Przy 3 graczach po prostu nic się nie działo. Mało walk (w zasadzie to… raptem kilka?), bo zawsze albo ktoś zblokował statki, albo to, albo przelicytował Aresa. Pod względem akcji toczącej na polu bitwy dużo bardziej podszedł mi Kemet.

Możliwe do wynajęcia mityczne potwory również mnie rozczarowały. Większość działa jako jednorazowe wydarzenie, natomiast te posiadające figurkę wynajmowane są tylko na turę, głównie po to, by zablokować przeciwnikowi możliwość ataku/innej akcji. Kolejna możliwość doprowadzenia do pata :/

Z zasłyszanych opowieści wynika, że rozgrywka w pełnym, pięcioosobowym, gronie jest ciekawsza.Mam nadzieję, że dostęp do wszystkich akcji i więcej emocji przy licytowaniu poprawią moją opinię o Cykladach. Póki co czuję się jak po lekturze Ubika, który nie był złą książką, ale na pewno dużo gorszą niż to, czego się po niej spodziewałem :(

Killian

Dodaj komentarz