Pionek – Szorty #10

Autor | 9 grudnia 2014

Już w najbliższą sobotę rozpocznie się kolejna edycja planszówkowej imprezy. Przez dwa dni w Gliwicach będzie można grać w ponad 400 tytułów (tak przynajmniej chwalą się organizatorzy na stronie), zarówno starych i sprawdzonych, jak i zupełnych nowości  i prototypów gier, które dopiero się ukażą. Co to za impreza?

Powiększ

pionek23
Plakat wprost ze strony pionek.org

Pionek

Główną atrakcją podczas Pionka jest oczywiście możliwość spotkania się z mnóstwem ludzi i zagrania w nowe, nieznane tytuły. Nie wolno jednak zapomnieć o giełdzie używanych gier, na której często można wyłapać świetne tytuły w dobrej cenie (takie, jak Kamień Gromu za grosze). Oprócz tego zainteresowani wziąć mogą udział w turniejach (doszukałem się jedynie informacji o Netrunnerze, ale obstawiam, że nie będzie to jedyny) i konkursach z nagrodami. Ale o tym więcej poczytacie na stronie wydarzenia.

Z ciekawszych rzeczy, na Pionku odbędzie się oficjalna (a przynajmniej tak to rozumiem) premiera planszówki Wiedźmin. Gra wzbudziła mnóstwo kontrowersji wśród planszówkowych wyjadaczy, ponieważ nie wiedzieć czemu, niektórzy spodziewali się po niej czegoś więcej niż prostej przygodówki. Ja tam fanem Wiedźmina nie jestem (heretyk!), ale jak kogoś interesuje uniwersum, to grę będzie prezentował sam autor – nie kto inny, jak Ignacy Trzewiczek. Drugą premierą ma być Mr House, gra o budowaniu własnego domu. Temat mnie nie kręci więc więcej musicie poszukać sami.

Warto też wspomnieć o możliwości pogrania w dwa tytuły, których wydawcy/autorzy bawią się aktualnie w crowdfunding. Jeśli kogoś zainteresują, to można wesprzeć. Sam zastanawiałem się nad Zamkami, ale póki Macok je kupuje, to nie widzę sensu dublowania gier pośród znajomych – jest jeszcze sporo innych, fajnych tytułów, w które chciałbym zagrać.

Zamki Szalonego Króla Ludwika, czyli kolejna gra autora Suburbii… A tak właściwie, to jest to klon Suburbii, w której budujemy dziwaczne zamki. Oczywiście kilka zasad uległo zmianie, ale sam pomysł pozostał bez zmian. Temat z jednej strony ciekawszy, z drugiej zaś ile można robić gry o średniowieczu/fantasy. Najważniejszą jednak rzeczą jest to, że wydawcy polskiej wersji pokusili się o próbę wypuszczenia na rynek wersji z podrasowanymi, fantastycznymi i barokowo rozdmuchanymi grafikami. Niestety, do odblokowania tego celu potrzeba jeszcze spoooro piniądzów.

1919: The Noble Experiment, ta gra, o której coś tam kiedyś czytałem, ale z racji, że było to na długo przed jej premierą, to wypadła mi z głowy – częściowo przez styl graficzny, który nie przypadł mi osobiście do gustu. Gdyby nie mail od wydawnictwa (tak, ktoś zauważył DWLC w sieci! Yay, święto), pewnie dalej nie byłbym świadomy istnienia tej gry, choć whisky lubię, a w grze chodzi o nielegalne sprzedawanie tego trunku w czasach prohibicji w US i A. Osobiście, nigdy specjalnie nie byłem podjarany mafijnymi klimatami, ale sporo ludzi jest – może warto przyjrzeć się tej grze. Jeśli zagram w ten tytuł na Pionku, to możecie spodziewać się jakiegoś krótkiego tekstu, choć z dostępnych informacji wyłania się obraz raczej lekkiej gry w zbieranie punktów.

Na Pionku spotkać też można grupę ludzi ubranych w pomarańczowe koszulki. Kim są? Czym się zajmują? Czy planują zdobyć kontrolę nad światem?

Pomarańczowe koszulki to nic innego jak obsługa Pionka. Tak jak na każdym konwencie, tak i tutaj potrzebni są ludzie, którzy zmierzą się z szeregiem wyzwań organizacyjno-egzystencjalnych. Począwszy od błahych – jak brak koszy na śmieci albo przedłużacza, poprzez normalne jak organizacja turnieju czy rozstawianie stolików, aż do tych ‚nierozwiązywalnych’ jak zbyt niska/wysoka temperatura, czy niedogodna lokalizacja. Dodatkową ‚funkcją’ pomarańczowych koszulek jest szeroko rozumiane wsparcie przy grach: pomoc w wyborze/znalezieniu gry, ew. dobranie kompletu graczy, potem w razie potrzeby wytłumaczenie zasad albo zdelegowanie tłumaczenia na innego pomarańczowego. Na temat tłumaczenia zasad zostało już napisane i można jeszcze napisać bardzo wiele (może nawet ten temat też się kiedyś tutaj pojawi).

Kill – No już obiecujecie ten tekst od dawna :-P

Generalnie każda z pomarańczowych koszulek ‚powinna’ znać ok. 100 – 200 tytułów (to nie jest dużo wbrew pozorom) w stopniu pozwalającym na wytłumaczenie zasad bez zbytniego zaglądania do instrukcji. Dostają też na 2-3 tygodnie przed Pionkiem zadanie domowe w postaci kilku nowości do nauczenia (plus poskładania i zgłoszenia ew. braków).

Dochodzi jeszcze obsługa wypożyczalni gier. Każdy wypożyczający co najmniej jedną grę musi mieć konto w systemie wypożyczalni. Dlatego pierwsze wypożyczenie trwa zwykle ułamek sekundy dłużej przez spisywanie danych (ach, te statystyki..). Potem już idzie szybciutko i sprawnie, niemal jak w systemie PKW :) 

Warto wstąpić choćby na chwilę na Pionka, szczególnie jeśli ktoś nie ma zbyt daleko (prawda Killu?).

Odległość jest względna! To, na co na pewno warto zwrócić uwagę to kramik z używanymi grami, o czym już pisałem, ale warto powtórzyć. Samotny wypad na Pionka to jednak ryzykowny pomysł, bo nigdy nie wiadomo, na jakich współgraczy się trafi – ale ja mam do tego pecha na konwentach więc wyjątkowo możecie się nie przejmować moją opinią ;-)

Ja tam dobrze wspominam wyprawę na mojego pierwszego Pionka, jakieś dwa lata temu, jako ‚zwykły’ uczestnik bez ekipy do grania. Wtedy właśnie jakaś pomarańczowa koszulka ‚zgarnęła’ mnie z wypożyczalni do poskładanej z podobnych delikwentów ekipy. Samych ludzi już nie za bardzo pamiętam, ale grało się świetnie :)

Killian & Tufa

Jeden komentarz do “Pionek – Szorty #10

  1. Pingback: Pionek z DWLC – Relacja - DWLC - blog o grach planszowych i fabularnych

Dodaj komentarz