Star Realms DWLC Cup – relacja z turnieju

Autor | 9 października 2015

Nie tak dawno temu odbył się Prawdopodobnie Pierwszy Polski Turniej w Star Realms, zorganizowany – a to niespodzianka – przez DWLC. Martwiłem się trochę o frekwencję, bo turniej zorganizowany był  na szybko i to raczej po to, by w przyjemnej atmosferze pograć sobie w końcu w wersję karcianą, a nie cyfrową, ale na miejscu okazało się, że wyszło całkiem fajnie. Pojawiło się siedem osób. Wikary wraz ze swoim synem postanowili grać razem, żeby było parzyście – dzięki! Zapraszamy do przeczytania krótkiej relacji z tego wydarzenia.

DWLC Cup – relacja

Turniej odbył się w niedawno otwartym sklepie w Katowicach – Gnomie (albo w klubie Szybki Szpil, albo we Flambergu… – ciężko powiedzieć, gdzie jest granica między nimi). Miejscówka, choć dobrze ukryta (a niby to rzut kamieniem od Silesi), to oferuje jednak ogromną przestrzeń, mnóstwo stołów, od niedawna także biblioteczkę planszówek do wypożyczenia, a także ogromną bazę terenową, co ucieszy każdego fana przesuwania drogich plastikowych figureczek (do czego chętnie bym kiedyś wrócił, ech). Kiełbaski z grilla całkowicie zrekompensowały obowiązkowe wpisowe – w końcu takich miejsc za darmo nie rozdają ;-)

Nikt z nas nie miał żadnego doświadczenia z organizowaniem turniejów w Star Realms, dlatego zdecydowaliśmy się na znany i lubiany format Best-of-3 (czyli do dwóch zwycięstw), rozgrywany przez trzy rundy. W praktyce wyszło jednak, że jedna runda mijała tak szybko, że i czwartą zdążyliśmy rozegrać. Nikt nie miał nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, a że pogoda dopisała i mogliśmy siedzieć na dworze, to wszyscy  byli zadowoleni. Mam nadzieję :>

Przejdźmy w końcu do meczy! Nie da się tego tak łatwo opisać, jak w przypadku Netrunnera, gdyż każdy buduje swoją talię dynamicznie, a na zapisywanie każdego ruchu nie ma za bardzo czasu podczas gry (no i przede wszystkim po co by to robić). Podzielę się tylko ogólnymi wrażeniami. Następnym razem trzeba będzie pomyśleć o nagrywaniu meczy – to może być ciekawy eksperyment.

Pierwszy pojedynek przyszło mi stoczyć z hypysem, który zasad nauczył się dzień wcześniej grając do drugiej nad ranem. Choć Star Realms to głupia, prosta i losowa gra (a przynajmniej jest tak, gdy się przegrywa) to jednak udało mi się pokazać naszemu debiutantowi, co DWLC robi z noobami ;-) szybkie 2-0 dało mi chwilę czasu, by udzielić kilku rad i poodpowiadać na pytania, kreując się na mistrza tej karcianki (który nie potrafi wyjść z 11 lvlu…).

W drugiej i trzeciej rundzie przyszło mi stoczyć bój z innymi członkami DWLC: Tufą i Macokiem. Macok ostrzegł mnie przed strategią Tufy „na marudzenie” więc nie dałem się zaskoczyć i dwa razy wymazałem jej imperium z galaktycznych map. Choć nie powiem, było blisko i jedną z gier „zrobiły” mi żółte statki Gwiezdnego Imperium (no i niesamowite szczęście do pozyskiwania czerwonych Kultystów Maszyn – bez nich ciężko cokolwiek ugrać). Z Macokiem nie poszło już tak łatwo – w drugiej grze, jako pierwszy na tym turnieju, pokonał mnie! Pozostał nam do rozegrania trzeci, decydujący mecz, który – pomimo piwa w ręce (w Szybkim Szpilu nie ma problemu z wypiciem piwa, yay) i kiełbasek z grilla na stole – był bardzo zacięty. A przynajmniej tak go pamiętam. Szczęście się jednak do mnie uśmiechnęło i starłem Macoka na kosmiczny pył.

Nadeszła finałowa runda, w której paringi zaczęły być już dość dziwne (taki urok formatu szwajcarskiego, że na sześciu graczy optymalne są trzy rundy. Ale chrzanić, chcieliśmy sobie pograć!) Przyszło mi walczyć z grzejącym tyłek na ostatnich lokatach muhahąmuhahem…. no, z Elmem. Muszę wam wyznać, że wkręciłem go w ten tytuł i od początku jego przygody ze Star Realms rywalizowaliśmy ze sobą i cisnęliśmy po sobie po każdym zwycięstwie. W końcu nadszedł więc moment, by przekonać się na żywo kto jest lepszy! Rozłożyliśmy karciochy, wylosowaliśmy pierwszego gracza (co ciekawe, na żywo bycie pierwszym graczem sprawdza mi się dużo lepiej niż w apce, gdzie zaczynając zwykle przegrywam…) i zaczęliśmy tasować karty w zaciętym pojedynku o honor i chwałę. Atmosfera podczas tego meczu była bardzo gorąca, dobrze więc, że chłodziliśmy ją napojami i zdrowym podejściem do gry. Muhahowi udało się wygrać drugą grę, ale niestety (na szczęście dla mnie) przegrał w ostatniej, decydującej o wszystkim partyjce. Dzięki temu zostałem pierwszym, niepokonanym i nieoficjalnym Mistrzem Polski w Star Realms. I nic nie obchodzi mnie fakt, że to nie były mistrzostwa! :-P

Choć zorganizowałem turniej, żeby samemu go wygrać, to głupio było mi jednak wręczyć samemu sobie skromną nagrodę. Trafiła więc ona w ręce Tufy, która zajęła drugie miejsce. Macok na trzecim udowodnił tylko, jak bardzo ten turniej był ustawiony pod naszą ekipę ;-)

Tufa: Na turniej przyjechaliśmy pograć sobie w coś lekkiego w ciekawym miejscu i towarzystwie. Trafić tam było faktycznie trudno – dopiero za drugim podejściem wjechaliśmy we właściwą uliczkę, po konsultacji telefonicznej ze słowem-kluczem ‚Aldi’. Co do SR, uważam go za sympatyczną i szybką karciankę (szybsza wersja Dominiona w kosmosie i – cokolwiek napisze Kill – zasady są prawie takie same i dla mnie SR zostanie na zawsze ‚Dominionem w kosmosie’).

Kill: Eeeej, to nie jest Dominion w kosmosie!

T: Grało się naprawdę fajnie – szczególnie po przenosinach na zewnątrz. Co do wygranej czy przegranej – nie miało to większego znaczenia, a wyniki pojedynków – poza tymi, które toczył nasz weteran turniejowy – były jak dla mnie bardzo losowe. Jak widać nie ma przełożenia liczby rozegranych partii i levelu na miejsce w turnieju – tak, że każdy, kto pozna zasady (i przeczyta poradnik prO autorstwa Killa:) ) ma szanse na podium.

Bardzo chętnie wezmę udział w następnym ‚turnieju’ (szczególnie jak będzie z Bohaterami i bez Wydarzeń).

K: Niestety, z dodatkami jest ten problem, że nie każdy je ma. A sam bym chętnie zagrał z Bohaterami

Powiększ

12011216_1466553147008789_4760180294147906432_n.jpg?oh=82b8c37a59f17ae3877fea7c6b40d3e3&oe=5687D1A7
Gnom strzelił nam na koniec pamiątkową fotkę ;-) (niestety Miki i Wikary się już wtedy zmyli)

Poniżej ostateczna klasyfikacja:

  1. Killian
  2. Tufa
  3. Macok
  4. Miki i Wikary
  5. muhah
  6. hypys

Dzięki wszystkim za przybycie i mam nadzieję, że kolejny śląski turniej będzie miał miejsce jeszcze w tym roku! (T: też mamy taką nadzieję) Dzięki też Gnomowi, Szybkiemu Szpilowi i Flambergowi za ugoszczenie nas, pomimo tego, że turnieje w SRa to dość niszowy temat w Polsce.

Killian & Tufa

Jeden komentarz do “Star Realms DWLC Cup – relacja z turnieju

  1. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #623 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja

Dodaj komentarz