Turniejowe ABC – Mistrzostwa Regionu w Netrunnera

Autor | 30 kwietnia 2016

Już za chwilę rozpocznie się sezon na turnieje Regionalne w wybrane gry ze stajni Fantasy Flight Games. W tym też miejscu chciałbym wszystkich gorąco zaprosić na turniej na Górny Ślunsk do Katowic, na chyba pierwszy turniej Netrunnera tej rangi w okolicy.

Regio_poradnik-13

Jak widać, na turniejach panuje bardzo przyjazna atmosfera

Turniej odbędzie się 21 maja Roku Pańskiego 2016 w sklepie Gnom (ul. Dębowa 49, Katowice – za Supermarketem Aldi, koło Silesia City Center) o godzinie 11 (zapisy od 10.30). Na miejscu czeka na was mnóstwo dobrej zabawy, porcja solidnego wpierdzielu od Katowickich Wymiataczy i tych graczy, którzy pokuszą się zawalczyć o nasze dywany (zwane również matami lub… szmatami), no i oczywiście cenne (hehe) nagrody. Tutaj znajdziecie trochę więcej informacji.

Część z was może się teraz podrapać po głowie – po kiego ja w ogóle o tym piszę. Przecież na inne turnieje, które odbywają się w okolicy, nie pisałem takich kwiecistych zaproszeń!

No właśnie, nie pisałem, a mogłem. Chcę też wykorzystać nadarzającą się okazję, by przekonać niektórych z was, że turnieje nie są niczym strasznym, pokazać, że tak zwani “profesjonalni” gracze mają ludzkie oblicza, a także sprzedać kilka informacji o tym, jak się do takiego wydarzenia przygotować, by mieć z niego jak najwięcej frajdy. Bo o to w tym przecież chodzi, nie? (No dobra, kogo ja oszukuję, liczy się tylko ZWYCIĘSTWO!)

Nie o takie maty walczyliśmy! ;-)

Nie o takie maty walczyliśmy! ;-)

Regionals, sregionals – co to właściwie jest?

Turnieje w gry ze stajni FFG mają ściśle określoną hierarchię. Na samym dole drabiny znajdują się Mistrzostwa Sklepu (tzw. Store’y), czyli niewielkie, lokalne turnieje, na których zwykle pojawiają się gracze z najbliższej okolicy. Szczebel wyżej są Mistrzostwa Regionu (tzw. Regionalsy), na które zjeżdżają się już gracze z całej okolicy, a na samej górze drabiny znajdują się Mistrzostwa Kraju (tzw. Nationalsy).

Na całe szczęście, każdy z tych turniejów jest (praktycznie) niezależny od pozostałych – nic nie stoi na przeszkodzie, by Regionalsy były czyimś pierwszym turniejem. Nie trzeba osiągnąć dobrego wyniku na Storesach, nie trzeba znać wszystkich możliwych interakcji między kartami (choć fakt, podstawy – i swoje talie, ale o tym później – znać trzeba dość dobrze. Limit czasowy nie pozwala bowiem na zbyt ślamazarną grę, co zresztą byłoby mało sportowym zachowaniem).

Regio_poradnik-06

Wszyscy skupieni na grze… ale czas na uśmiech do aparatu zawsze się znajdzie!

Rywalizacja nie gryzie

Starcie z innymi graczami, którzy mają już na koncie sporo gier i nie jeden deck widzieli, może być przerażające dla nowicjuszy. Weźcie jednak pod uwagę, że każdy kiedyś zaczynał ;-). Turnieje to świetne miejsce, by dostać łupnia i nauczyć się czegoś nowego. Tym bardziej, że większość graczy nie będzie miała nic przeciwko, by sprzedać po grze kilka porad, wskazać błędy, które się popełniło i powiedzieć, jak można było zagrać lepiej. Trzeba się tylko chcieć uczyć ;-).

No przecież on nic nie knuje, prawda?

No przecież on nic nie knuje, prawda?

Nie taki karciankowiec straszny, jak o nim piszą

W internetach panuje jakieś dziwne przekonanie, że turniejowi gracze w karcianki i bitewniaki to jacyś straszni napinacze, którzy wykłócają się o każdą drobna regułę, a na samych turniejach panuje nieprzyjemna atmosfera. O ile może to być prawdą na turniejach bitewniaków i innych karcianek (bo dawno nie sprawdzałem :-P), tak rozgrywkom w Netrunnera (i Star Realms!) towarzyszy bardzo przyjemna atmosfera. Przez ostatni rok mojej pr0fesjonalnej kariery poznałem mnóstwo nowych ludzi i prawie wszyscy okazali się być normalnymi, fantastycznymi osobami, z którymi da się pogadać – jak nie podczas gry, to na pewno po niej. W końcu podczas partii o najwyższą stawkę trzeba się czasem skupić ;-).

Do dobrej atmosfery przyczyniają się moim zdaniem dwa czynniki. Po pierwsze, zwykle gramy o marchewkę. Jasne im lepsze miejsce, tym zgarnąć można więcej pierdół, no ale właśnie – to pierdoły. Jakieś tam maty, karty z ładniejszymi obrazkami, czy akrylowe żetony. To wszystko ładnie wygląda, ale nie jest warte tego, by zepsuć sobie opinię na scenie chamski zachowaniem. No i drugi powód, w sumie ważniejszy – scena Netrunnera nie liczy sobie zbyt wielu graczy. Każdy zna tu jak nie każdego, to przynajmniej kogoś, kto zna jeszcze kogoś i jakoś się ten nasz mały światek kręci bez większych spięć. Nie jest więc tak źle, jak to ludzie piszą ;-).

Powodzonka!

Powodzonka! Będzie dobrze!

Poradnik Młodego Hakera

Zakładam, że przekonałem was wszystkich do złożenia talii i ruszenia tyłka na najbliższy turniej. Nim puszcze was w drogę, chciałbym podzielić się kilkoma radami, które i mi przekazano na (i po) pierwszych turniejach. Będzie w formie punktów, bo tak łatwiej ;-).

  • Baw się dobrze! Turnieje służą do tego, by grać w grę, którą się lubi, z ludźmi, z którymi często nie mamy okazji pograć każdego dnia. A do tego na większości turniejów za sam udział dostaje się już kartę z zarąbistą ilustracją (tzw. promkę). I jak się tu nie cieszyć?
  • Weź decki, które znasz. Serio, lepiej wziąć na turniej coś teoretycznie słabego, ale czym się już kiedyś grało, niż zabrać najlepszą talię z netrunnerdb, której się wcześniej na oczy nie widziało. Dodatkowo możecie liczyć na zaskoczenie przeciwników, kiedy wyciągnięcie mało popularną tożsamość. A zaskoczenie ułatwia wygraną ;-).
  • Graj szybko, nawet jeśli oznacza to, że będziesz popełniać błędy. Niektórzy już tak po prostu mają, że nad każdym ruchem muszą się zastanawiać przez pół godziny. Na turnieju lepiej jednak przezwyciężyć przyzwyczajenia i zmusić się do szybszej gry, gdyż każda partia ma odgórne ograniczenie czasowe. Nie chodzi nawet o to, żeby samemu zagrać więcej, by zdobyć doświadczenie, tylko przede wszystkim o szacunek do przeciwnika – każdy na turniej przychodzi pograć jak najwięcej gier, bo czasem jest to dla niego jedyna możliwość, by pograć z innymi ludźmi na żywo i warto o tym pamiętać.
  • Znaj zasady. Choć raczej nikt Cię nie oszuka na turnieju Netrunnera, a przynajmniej nie specjalnie, to jednak znajomość zasad bardzo się przydaje – przede wszystkim, by szybciej grać. Wołanie sędziego do stołu co pięć minut może zdecydowanie spowolnić grę ;-). Jeśli masz możliwość, przejdź się na spotkanie Twoich Lokalnych Wymiataczy – oni z pewnością wyjaśnia Ci wszystkie niuanse istotne dla Twojej talii. Innymi się na razie nie przejmuj, za dużo tego do spamiętania. Wiedza przyjdzie z czasem, prawda Joan? ;-) (czy pijesz do moich agend? :D)
  • Nie zrażaj się porażkami. To najtrudniejsza rzecz, ale zarazem najważniejsza rada w tym tekście. Netrunner nie jest prostą grą i praktycznie każdy zaczyna swoją karierę od ostrego łomotu. Niestety, to trochę jak życie – bez odnoszenia porażek i wyciągnięcia z nich nauki, będziesz dreptał w miejscu zamiast się rozwijać. Pamiętaj tylko, by nie zwalać swoich przegranych na pecha – chyba, że ewidentnie karty nie podeszły ;-).
  • Nie martw się o karty. Nie musisz mieć absolutnie każdego dodatku, który wyszedł i podstawki w trzech kopiach. Może w tych gorszych grach trzeba, ale nie tutaj :-P. Wystarczy użyć paskudnego fejsika i odezwać się na stronie wydarzenia albo lokalnej grupy (każdy większy ośrodek ma swoją) i poprosić o pożyczenie. Zwykle nie ma problemu, by pożyczyć nawet trzy czwarte całej, wymarzonej talii.

I to by było na tyle, moi drodzy czytelnicy. Mam nadzieję, że uda mi się tym tekstem nakłonić choć jedną osobę do przejścia się na turniej w okolicy – niekoniecznie na Mistrzostwa Regionu, niekoniecznie w Netrunnera ;-). Bo tak naprawdę wszystkie te rady przenoszą się i na inne gry turniejowe, a struktura turniejów jest w zasadzie identyczna w każdej grze FFG. Składajcie więc talie, armie albo floty i podbijajcie okoliczne sklepy. Nie ma w końcu nic lepszego, niż wielu fajnych ludzi, z którymi można pograć w okolicy.

Killian

Jeden komentarz do “Turniejowe ABC – Mistrzostwa Regionu w Netrunnera

  1. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #774 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja

Dodaj komentarz