Zagrałem w Strife – Szorty #6

Autor | 22 października 2014

Jestem dopiero po pierwszej, składającej się z trzech rund, partyjce, ale… Wow. Jestem pod wrażeniem, ile udało się autorowi wyciągnąć z trzydziestu kart. Szkoda tylko, że instrukcja do gry o tak prostych zasadach, została tak kiepsko napisana. Niby jest w niej wszystko (poza wstępem fabularnym, który jest tylko… z tyłu pudełka), ale pozostawia poczucie niekompletności i zbędnego zagmatwania. Brakuje mi jakichkolwiek przykładów, pominięto też kilka szczegółów – nigdzie poza kartami nie użyto zwrotu „podstawowa siła”. Niby to logiczne, ale takich niedopowiedzeń nie powinno być w instrukcji, w końcu autor mógł mieć inny zamysł.

Na szczęście po rozegraniu pierwszych dwóch tur w…

Strife

Legacy of the Eternals

wszystko jest już jasne. A raczej wszystko, co dotyczy mechaniki. I tu zaczyna się kombinowanie. Te raptem trzydzieści kart (trzeba by je zakoszulkować, bo ciągle trzyma się je w ręce, przegląda, przesuwa) potrafi przyprawić o niezły ból głowy w trakcie gry, choć jedyne, co musimy fizycznie zrobić w każdej turze, to wybrać kartę z ręki, która aktywuje swoją zdolność bitewną. Do tego dochodzi jednak Zdolność Dziedzictwa karty znajdującej się na stosie o tej samej nazwie (stos Dziedzictwa to w wielkim uproszczeniu śmietnik z innych karcianek), teren, o który walczymy (od niego zależy liczba punktów za zwycięstwo w Bitwie), karty, które przeciwnik już zagrał i jeszcze może zagrać, przygotowanie się na przyszłość (zagrana karta ląduje bowiem na górze stosu Dziedzictwa, trzeba wziąć jej zdolność pod uwagę).

strife_szort
Niestety na partyjkę z Boberem wziąłem rozładowany aparat. Ale tak mniej więcej wygląda gra na stole/podłodze.

A do tego jeszcze kość czy tam kamień przeznaczenia, czyli bardzo oryginalny sposób określania zwycięzcy w remisach. Posiadacz kamienia przegrywa bowiem każdą sytuację remisową, chyba że odda kość przeciwnikowi, podbijając przy tym jej wartość o jeden (zaczynając od jeden, maksymalnie do dziesiątki). Co ta liczba oznacza? To dodatkowe punkty, które doliczane są posiadaczowi kamienia na koniec gry. Mała, prosta rzecz, która w ostatniej rundzie zaczyna mieć ogromny wpływ na rozgrywkę. Rany, tych czynników do śledzenia w tak małej grze jest całe mnóstwo! Dawno nie gralem w grę, w której wybranie jednego elementu wymagałoby tyle kombinowania, nie zanudzając przy tym. Owszem, po skończonej partii byłem wręcz zmęczony, ale był to ten przyjemny rodzaj zmęczenia, który mówi organizmowi „dobrze się spisałeś”.

Ciężko wyrokować po jednej partii, ale wydaje mi się, że Strife nie straci nic na grywalności nawet po kilkudziesięciu partiach, choć wymaga odpowiednich osób do gry – nie mogę każdemu polecić tej gry, ale na pewno warto spróbować. Największą jednak jej wadą jest jednak ogromny próg wejścia, który może sprawić problemy przy wkręcaniu nowych graczy. Najlepiej będzie uczyć dwóch żółtodziobów. Na szczęście czas gry nie jest za długi – jedna runda trwa do 20 minut, a liczbę rund można sobie do woli modyfikować. Dzięki temu nowi gracze mogą szybciej skończyć grę i nie zniechęcić się do kolejnej partii. A wyjadacze mogą usiąść do długiego, epickiego pojedynku.

Trochę tu moich wrażeń, trochę reklamy wywołanej przemyśleniami po pierwszej grze. Ciekawi mnie, jak zmieni się moje podejście po kilkudziesięciu partiach, gdy siądę do pisania recenzji. Ale to dopiero za jakiś czas…

Killian

6 komentarze do “Zagrałem w Strife – Szorty #6

  1. Bober

    To zdecydowanie nie jest gra dla ludzi zmęczonych, ani spodziewających się niezobowiązującej gry w dajmy na to Lords of Waterdeep. -.-‚ Mój mózg nielubi tej gry… Aczkolwiek przy następnej rozgrywce przynajmniej wiem czego się spodziewać.
    P.S.
    Aparat może i rozładowany, ale „pseudoniebieskie” wygląda dobrze.

    Odpowiedz
  2. Gryf

    Cześć, czy na takie giganty znajdą się koszulki? czy mógłbyś coś polecić bo nie umiem znaleźć takich wielkich rozmiarów;)

    Odpowiedz
  3. Natalia Traczyk

    Poddaję się…instrukcji z pudełka nie rozumiem i mimo szczerych chęci pierwsza próba zagrania w STRIFE zakończyła się włożeniem kart do pudełka. Czy może ktoś napisać łopatologicznie jak zacząć grać? Bo może faktycznie ja czegoś bardzo nie rozumiem a chciałabym jednak się nauczyć:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz