Netrunner: Mistrzostwa Sklepu Strefa Gry – relacja z turnieju

Autor | 25 lutego 2016

Rozpoczął się turniejowy sezon w Netrunnera! Oznacza to częste wyjazdy, dużo potu i krwi przelanej w walce o zwycięstwo, łez po spektakularnych porażkach, kminienia nad jakimikolwiek sensownymi deckami, a także i przede wszystkim – relacje! A że jakiś już czas temu odbyły się Mistrzostwa Sklepu Strefa Gry w Bielsku, to wypadałoby trochę napisać o tym wydarzeniu.

Store Championship – Strefa Gry

Nie był to może pierwszy store w kraju, ale pierwszy w sensownej dla nas lokalizacji. Na miejscu stawiło się siedemnaście osób, czyli całkiem sporo – przynajmniej jeśli chodzi o turnieje na naszym kochanym Ślunsku.

Zabrałem ze sobą Andromedę na stealthach, bo miałem ochotę na jakiegoś kryminalistę, a całkiem przyjemnie grało mi się nią w testach. Deck kompletnie standardowy, jakich wiele w necie, no ale czasem trzeba pograć czymś, co działa. Żeby zrekompensować ilość zdrowego rozsądku w doborze talii, to zamiast mojego ogranego i jako tako działającego Gagarina, na dzień przed turniejem zdecydowałem się na “drobną” zmianę i tak oto narodził się z Chaosu deck Argus Security, niedotestowana kontynuacja mojego magnum opus z zeszłorocznych MPków. Tym razem jednak zamiast Snurów!, do talii trafiły News Teamy, które, jak to się mawia, “robiły” mi grę, pozwalając dobić do siedmiu punktów, jeśli rush nie poszedł po mojej myśli. Albo kiedy deck nie poszedł po mojej myśli :-P.

Dobra, jedziemy z tym koksem!

Powiększ

StrefaGryStore2016-08b
Doman wzrokiem zabija fotografa, a Raven Domana :D
Runda 1 – Raven

W pierwszej rundzie trafiłem na Ravena, który wziął ze sobą Sunny i Replikację. Zacząłem korpem, udało mi się zrushować kilka pierwszych punktów, ale potem zaczęło się robić ciężko. Mamuśka jednak nie jest taka wolna, jak mi się wydawało… Na moje szczęście Raven pomylił się jednak w liczeniu i jeśli dobrze pamiętam, to zbrakło mu jednego kredytu, by przeżyć. Albo został z tagiem, albo wystawił się na SEA Source’a… w każdym razie, spłonął :>.

Druga gra nie napawała mnie jednak optymizmem – Caprice Nisei i Nisei Mk II wymuszające wielokrotne runy to nie jest coś, co Andromeda lubi… Niestety Raven miał tragiczny start, praktycznie bez ICE’ów, które, jak później sprawdził, leżały w grupce koło siebie dopiero gdzieś po 20 kartach od startu. Nie będzie więc dużym zaskoczeniem, jeśli napiszę, że wygrałem na punkciory.

Powiększ

StrefaGryStore2016-06b
Jaworzno vs Tychy
Runda 2 – Amadeusz

Uwaga, uwaga, scouting przed nami! Joan grała z Amadeuszem rundę wcześniej więc mnieeeej więcej wiedziałem, czego się spodziewać… no dobra, nie wiedziałem. Joan mówiła mi wprawdzie, że Amadeusz zescorował Government Takeover w jedną turę, ale dopiero gdy sam dostałem z Midseasons, a potem Fast Tracka i Psychografiki, to załapałem o co jej chodziło. Czasem wolno kojarzę fakty, ale przegrana i tak mnie cieszyła – w końcu zwyciężył Weyland. I to widowiskowo!
Druga gra była dużo bardziej zacięta. Amadeusz prowadził Hayley z Kameleonkami, które napędzane solidną ekonomią były w stanie zagrozić każdemu mojemu serwerowi. Udało mi się na szczęście dobić do pięciu punktów, kiedy Amadeusz zaryzykował i został z tagiem. Nie pomyślałem jednak, co po grze podpowiedział mi przeciwnik, bo nawet mając tylko jednego Scorche’a mogłem pozbawić go Kameleonów i odciąć możliwość wejścia na jakikolwiek serwer. Ja jednak zafixowałem się zbyt bardzo na zabijaniu. Na moje szczęście udało mi się jednak przemycić Atlasa na serwerze punktującym, który leżał tam chyba dwie tury, a którego zainstalowałem w najbardziej idiotycznym momencie – nie mając kasy na zapunktowanie. To chyba zmyliło Amadeusza, albo czort wi co się stało, ale ostatecznie drugi mecz wygrałem.
Weyland>all

Runda 3 – Jander

Zwycięstwo w pierwszej rundzie wybiło mnie heeen daleko na pierwszy stół, gdzie czekał na mnie Jander, nasz lokalny guru. Zacząłem Argusem i to kolejny mecz bez historii w moim wykonaniu – nie zdążyłem zrushować, zanim Jander nie był w stanie wejść na każdy serwer, a że jest zbyt doświadczonym graczem, to nie chciał dać się zabić. I tyle, wtopa na całego. Nawet wideo (o rany, spoiler!) z tego meczu było nieciekawe…

Na szczęście drugi mecz z Replicating Perfection był o wiele bardziej zacięty. No i może byłoby mi trudniej, gdyby nie pomyłka Jandera, który wziął zagranego Celebrity Gift do ręki, by turę później zagrać go znowu. Skapnęliśmy się, że coś jest nie tak więc obaj zgodziliśmy się zamienić ten ruch na klik po trzy kredyty. Dało mi to sporo czasu na cioranie R&D, z którego szybciutko wyjąłem cztery punkty. Zostało mi już wtedy tylko gryzienie ręki, w której wiedziałem, że czai się kończąca grę The Future Perfect. Parę skoków, w końcu wygrałem psi game z Caprice Nisei, trafiłem agendę i wygrałem ostatnie psi. Kurde, dobry jestem w te psychologiczne hocki-klocki.

To w sumie dobre miejsce, by pochwalić się, że jako jedyny tego dnia urwałem grę Janderowi ;-)

Powiększ

StrefaGryStore2016-12b
Może by się tak przerzucić na X-Winga?
Runda 4 – hsiale

Uch, czwarta runda to czas, kiedy z jednej strony dopada człowieka zmęczenie graniem, a z drugiej atakuje go znużenie po posiłku… no i w takich okolicznościach przyrody przyszło mi zmierzyć się z Jackiem, który, delikatnie mówiąc, leszczem nie jest ;-).

Próbowałem dzielnie stawić czoła jego Hayley, ale spotkało mnie to samo, co w grze z Janderem – bez defensywnych upgrade’ów w postaci Asha lub Caprice, nie za wiele mogłem zdziałać w późniejszej fazie gry. A Jacek nie należy do graczy, którzy popełniają błędy i wystawiają się na Scorche’a :-(. Żeby jeszcze bardziej mnie dobić, Jacek wrzucił do talii Dorm Computer, który całkowicie unieszkodliwił moje Data Raveny. Chyba tylko raz w późniejszej fazie gry miałem okienko na scorowanie, ale dałem dupy i go nie zauważyłem.

Druga gra… no, druga gra, to również wpadka po mojej stronie. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że hsiale nigdy nie gra Scorche’ami więc grałem ostrożnie (no, nawet jakby miał Scorche, to grałem zbyt ostrożnie). Nie wywierałem presji na serwerach, właściwie to rzić robiłem. To chyba klasyczny przypadek, kiedy w walce z lepszym graczem siada psychika i zamiast walczyć, człowiek się poddaje. Nauka na przyszłość wyciągnięta!

Ostatecznie zdobyłem osiem punktów (na szesnaście możliwych), co dało mi dziesiąte miejsce. Licho, ale do przeżycia.

Co jednak ważniejsze, to pierwszy turniej, na który zabraliśmy kamerę (no, dobra, Jander zabrał, a ja będę się tylko podpisywał na koniec i zgarniał całą chwałę). Ponieważ nie mam żadnego doświadczenia z obróbką wideo, to produkcja pierwszych filmów jest istną masakrą. Ale jak tylko skończymy, to zostaniecie o tym poinformowani!

P9ki co, na otarcie łez i umilenie oczekiwania, zapraszam do obejrzenia pełnej galerii zdjęć (te w tekście są zmniejszone, żeby pomieścić to wszystko na serwerze) zrobionych przez Luinloth, za których udostępnienie chciałbym jej bardzo serdecznie podziękować :-)

Do zobaczenia na kolejnych turniejach!

Killian

PS. Pełne wyniki znajdziecie tutaj.

Jeden komentarz do “Netrunner: Mistrzostwa Sklepu Strefa Gry – relacja z turnieju

  1. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #732 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja

Dodaj komentarz