Zagrałem w Boredom Buildera – Szorty #7

Autor | 2 listopada 2014

Pamiętam ten dzień, jak dziś. Świeciło słońce, na niebie raptem kilka Cumulusów fractusów, słowem idealna pogoda. Siedziałem na dworze, kiedy do moich włości zbliżyła się znajoma postać- Macok Kamper I, władca domeny kości, bitewniaków i strategii.

„Twoje królestwo jest w niebezpieczeństwie, przyjacielu. Nadciąga wróg, którego się nie spodziewaliśmy.”

Wystraszyłem się nie na żarty. Dotychczas w moim królestwie losu i kart panował względny spokój, przerywany jedynie okazjonalnymi oskarżeniami o znakowanie kart, albo ustawianie ich w dobrej kolejności jeszcze przed grą. Poczyniłem przygotowania, spodziewając się najgorszego i wraz z mym współgraczem Macokiem stawiliśmy czoła wyzwaniu, jakim był…


Boredom Builder

Albo Kingdom Builder, nie zapamiętałem zbyt dobrze, bo prawie zasnąłem z podniecenia. Ale, szczerze mówiąc, nie było tak źle, jak to zapowiadał Macok. Wroga pokonaliśmy w jakieś pół godziny, bowiem żaden z nas, doświadczony w liczeniu i logicznym myśleniu, nie musiał długimi minutami rozmyślać nad kolejnym ruchem. Ot rach ciach, domki postawione, królestwo zbudowane, gg yo. Nie wyobrażam sobie jednak tej gry w gronie zamulaczy, chyba, że wszyscy zastanawiali by się nad ruchami tak samo długo. Pewnie niektórym mogłaby się spodobać ta gra, nawet bym się tym nie zdziwił. Skoro są ludzie chcący grać farmerami, to czemu i nie nudzić się przy tym?

Ale ja podziękuję za więcej partii. Głównie dlatego, że cała rozgrywka sprowadza się do pociągnięcia karty z rodzajem terenu, na którym musimy! postawić trzy domki w danej turze plus dodatkowe domki za zdobyte na planszy bonusy. Ot i tyle. Serio. Chyba, że Macokowi zapomnieli wspomnieć o jakimś wariancie turbo mega hiper zaawansowanym, w co raczej wątpię. Serio, jeśli ktoś lubił za dzieciaka rozwiązywać zagadki logiczne, albo ma po prostu jakkolwiek rozwinięte umiejętności analizy niczego, to w tej grze nie znajdzie żadnego wyzwania.

Oczywiście, jak to w rasowym euro bywa, gramy na punkty. Sposób, w jaki rozwiązano tę kwestię akurat przypadł mi do gustu. Na początku każdej partii losuje się trzy karty z pokaźnego stosu, na których zapisane jest za co gracze mogą punktować. W normalnych grach dzięki takiemu rozwiązaniu w łatwy sposób można zwiększyć regrywalność tytułu. Oczywiście w Boredom Builderze się to niestety nie pomaga, bo i tak jest nudny. Przez całą partię stawiamy po prostu domki na planszy tam, gdzie pozwolą nam karty (no i tam, gdzie mamy szansę na więcej punktów, ale to oczywiste). Jasne, zaraz ktoś mi wytknie, że grałem tylko w dwie osoby. No i? W większym gronie po prostu pola będą szybciej zajmowane i trzeba się będzie wybudować gdzieś indziej, tak, żeby przyblokować też innych graczy. Ot i cała filozofia. Dobierz kartę, postaw domki tam gdzie możesz, postaraj się pomóc sobie i przeszkodzić przeciwnikom, zapętl, znudź się.

Do tego wszystkiego mamy wspaniale ilustrowane karty. No dobra, ilustracje nie są takie złe, ale za to jakże sensowne. Każdy przecież marzy o chatce na samym dnie wąwozu, na pustyni (kiedy obok mamy wspaniałe równiny) albo wśród kwiatków Cthulhu, jak je nazwał Macok. Serio, nie dość, że zasady prostackie (bo prostota gry to nic złego, nie zrozumcie mnie źle), to jeszcze bezsensowne uzasadnienie stawiania domków na polach w różnych kolorach. Plansze też nie przypadły mi do gustu. Są jakieś takie napaćkane. Niby wszystkie kolory są czytelne i nie ma problemu z dopasowaniem karty do pola, ale pozbawione są przez to jakiegoś ładu i sensu. Jak losowo generowane mapy w Heroes of Might and Magic.

Kingdom Builder to jedna z tych gier, które moim zdaniem wiele by zyskały, gdyby nie dodany na siłę temat. Budujemy własne królestwo? To brzmi całkiem fajnie… A tu psikus, stawiaj swoje pionki na polach we wskazanym kolorze i tyle. Pewnie są ludzie, którym ta gra się spodoba, bo w sumie nie jest nawet jakoś super tragiczna… Jest po prostu nudna. A nie widzę sensu w traceniu czasu na nudne gry, skoro nie ograłem jeszcze tylu ciekawych.

Killian

Jeden komentarz do “Zagrałem w Boredom Buildera – Szorty #7

  1. Pingback: GRY PLANSZOWE W PIGUŁCE #438 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja

Dodaj komentarz