Reklamacje po raz drugi – Szorty #11

Autor | 10 grudnia 2014

Planszówki w naszym kraju przeżywają obecnie renesans, a szefowie sklepów i wydawnictw to bardzo często hobbyści tacy, jak my. A nikt inny niż gracz nie zrozumie bólu, który towarzyszy człowiekowi po otwarciu nowej, wybrakowanej gry. Dzięki temu, a także dzięki temu, że rynek nie jest strasznie rozrośnięty i trzeba walczyć o klientów, reklamacje w kraju rozpatrywane są najszybciej, jak tylko się da. A przynajmniej ja tak to widzę. Niemniej wypadki się zdarzają i na pudło z brakujący i lub uszkodzonymi komponentami prędzej czy później każdy się natknie. Które sklepy rozwiążą problem od ręki? Które wydawnictwo dośle nowe arkusze z żetonami? Zapraszam do zapoznania się z moimi (kolejnymi) doświadczeniami w tej kwestii.

Reklamacje odc. 2

Zaczniemy chronologicznie. W pudełku ze Spells of Doom brakowało mi figurek bohaterów, o czym już kiedyś wspomniałem. Wydawca zapewnił mnie, że to nie jego wina (tak, jakby coś mnie to obchodziło), ale przed rozpoczęciem walki na własną rękę z Grekami, postanowiłem zwrócić się do sklepu, w którym dokonałem zakupu – zawsze lepiej, jak z reklamacją zwraca się ktoś taki. Co się stało? Sklep Planszostrefa.pl spisał się na medal, w kilka dni dosyłając mi brakujące figurki. Obstawiam, że pochodziły z innej posiadanej przez nich kopii zanim wydawnictwo na cokolwiek odpowie, bo cała sprawa została załatwiona (dla klienta) w ciągu kilku dni. Świetne podejście sklepu – z czystym sumieniem polecam robienie tam zakupów. I nie, nikt mi nie zapłacił za napisanie tego ;-)

A skoro już przy figurkach jesteśmy, to parę słów o nich. Są… dokładnie takie, jak cała szata graficzna gry. „Nierówne” to najlepiej podsumowujące je słowo. Czerwona czarodziejka ognia to zdecydowanie najlepsza miniaturka w zestawie – wygląda tak, jak typowa heroina fantasy, a do tego jej autorowi udało się przelać w plastik jej ognisty temperament. Na drugim miejscu jest zielony druid, którego kijek złamie się pewnie przy pierwszym transporcie. Szkoda tylko, że ubrany jest w kieckę z małą ilością detali i ozdobników (tak, na drugim miejscu jest przeciętniak). Zaraz za nim (a miał szansę być przed) jest Hypnor, fioletowy umarlak… albo koleś w masce-czaszce. Dzięki liniom łączenia plastiku rodem z koszmaru każdego zbierającego figurki Games Workshop, głowa nekrusa wygląda jak maska. I jest to pierwsze, co rzuca się w oczy, niestety. No i w końcu ostatnie miejsce, na które nikt inny nie zasługiwał – pan niebieski koks. Ten to wygląda gorzej od najgorszych tworów z przeszłości Warhammera. Piłki zamiast naramienników, wielka bulwa na końcu patyczka do lodów w roli młota i pelerynka do pasa dopełniająca obraz nędzy i rozpaczy… Można było zaprojektować go dużo lepiej, nawet mając na uwadze jego liczne związki z kamieniami.

Powiększ

IGP0501
W końcu mogę zagrać w Lords of Xidit!...

Drugi problem spotkał mnie niedawno. Zachwycony partyjką w pożyczony przez Basię egzemplarz Lords of Xidit (Basia będzie uczyć zasad tej gry na najbliższym Pionku) postanowiłem sprawić sobie swoją własną kopię. Zostałem wtedy lojalnie ostrzeżony, że obrotowe tarcze do wybierania akcji lubią być wadliwe (w pudle z gliwickiego MDK tylko jedna tarcza była wybrakowana), ale przecież nie mogłoby ich być uszkodzonych tyle, by nie dało się w ogóle grać… A jednak można było tak trafić. W moim egzemplarzu (Unboxing wkrótce) dało się złożyć kompletny zestaw elementów dla dwóch graczy. W grze dla minimum trzech osób. Wrr.

Szybki mail do Wydawnictwa Rebel, równie szybka odpowiedź i kilka dni później w mojej skrzynce pocztowej znalazła się nowa ramka ze wszystkimi elementami. Jak widać, świetna obsługa w sklepie (sklep Rebel to ci sami ludzie, jakby się ktoś nie zorientował) przekłada się na obsługę w wydawnictwie. Szkoda tylko, że do takiej pomyłki w drukarki w ogóle doszło, i że nikt tego nie wyłapał wcześniej. Także jeśli będziecie kupować sobie Lords of Xidit, to lepiej nie umawiajcie się tego samego dnia na partyjkę w pięcioosobowym gronie. Tak na wszelki wypadek, żeby potem nie żałować.

Killian i jego portfel

Dodaj komentarz