Uga Buga! – Recenzja #14

Autor | 26 lipca 2014

Znów przenosimy się do krainy gier, które mnie stresują… i tutaj bez bicia przyznaję się, że nie zagrałem w dziś recenzowaną ani razu. Obserwowałem jednak Sektę DWLC podczas zabawy, dlatego śmiem w ogóle poruszyć temat gry

UGA BUGA!

Niestety to kolejna gra wymagająca dobrej pamięci, a tej nie posiadam (jak się już chyba chwaliłem). „Niestety” należy brać z przymrużeniem oka, gdyż zabawa w sumie polega na tym, aby pamięć nie była najlepsza i ktoś się pomylił. Pozostali gracze wtedy mogą, a wręcz muszą szybko wyłapać błąd nieudacznika krzycząc często przez śmiech “UUUU!” i wskazując go palcem.

Jest to banalnie prosta gra imprezowa dla trzech do ośmiu graczy. Cała zawartość malutkiego, metalowego pudełka, to zaledwie pięćdziesiąt cztery karty (w tym dwie karty zasad). I właściwie nie ma się nad czym rozpisywać, można bez zbędnego gadania przejść do omówienia zasad.

Potasowane karty rozdajemy graczom – po trzy sztuki każdemu. Nie zaglądamy “co tam nam przyszło”, podziwiamy karty ułożone przed sobą rewersem. Instrukcja sugeruje, aby zaczynał ten, kto najlepiej naśladuje mamuta… Zapewne chodzi o wydawanie z siebie jakichś odgłosów, ale chyba wolałbym nie robić z siebie idioty i wymyślić inny sposób wyznaczania rozpoczynającego gracza.

eM: może kto powie najdłuższe “R”? Rrrrrrrrr…. To byłaby świetna rozgrzewka dla języka!

druid: IMO, wszystkie tego typu zabawy z określaniem pierwszego gracza są zbędne. ; P

Zaczynamy poprzez wyłożenie na środek jednej z posiadanych kart. Odwracamy ją rewersem do dołu i wymawiamy słowo, które przedstawia nam karta, a swoją wypowiedź kończymy zwrotem „HA!”, wskazując jednocześnie palcem kolejnego, wybranego przez nas, jaskiniowca. Bierze on jedną ze swoich kart i kładzie na karcie poprzedniego gracza. Jego zadaniem jest teraz powtórzenie wszystkich słów znajdujących się na kartach w poprawnej kolejności rozpoczynając oczywiście od tej umieszczonej najniżej stosu. Kończymy, rzecz jasna, krzycząc „HA!” i wskazując brudnym paluchem następnego szcześliwca.

eM: zwrot “HA!” musi się pokrywać z wskazaniem następcy, dlatego też słowo to jest najcześciej wykrzyczane, chyba w celu uświadomienia danej osobie jak bardzo pragniemy jej błędu : P

Kontynuujemy tak aż do momentu gdy jeden z nas, bawiących się, zapomni słów, pomyli kolejność lub zbyt długo będzie się zastanawiać. Pozostali gracze muszą, jak już wspomniałem, mylącego się oskarżyć, wskazując go (równie brudnymi) paluchami i krzycząc „UUU!”.

eM:
– uga ina ha!,
– uga ina kana ha!

– uga ina kana miti ha!
– uga kana ina mi…. yy…. ha?
No właśnie – zdarzało się, iż nikt już nie pamiętał co tam było głęboko w tych kartach i graczowi uszedł błąd na sucho! ; ) Ach ta niezręczna cisza, gdy nie mamy pojęcia czy krzyczeć uuuu! czy jednak nie otwierać paszczy…

Oskarżenie należy sprawdzić przeglądając karty. Jeśli było słuszne – gracz, który się pomylił bierze wszystkie karty z ułożonego stosu i układa je na swoim stosiku punktów karnych. Dodatkowo – otrzymuje od pozostałych graczy po jednej karcie z ich stosów punktów karnych. Jeżeli jednak oskarżenie było niesłuszne, wyłożony stos jest rozdawany pomiędzy wszystkich, którzy rzucili oskarżenie.

Sekwencje słów i pamięć graczy mogą być już wystarczającym powodem do radości, jednak na słowach zabawa się nie kończy. Mamy cztery karty specjalne, zwane kartami akcji. Może się zdarzyć, że wpadniemy na kartę z oznaczeniem „x2″ – mówi nam to tylko tyle, że ostatnią czynność bądź słowo należy powtórzyć. Oprócz tego możemy spotkać karty wymagające od nas klaśnięcia, uderzenia w stół czy pokazywania jęzora.

Kombinacja słów i czynności sprawia radochę. Na twarzach graczy widać skupienie na wypowiadanych słowach przez aktywnego oraz wyczekiwanie na jego błąd.

UGA BUGA! – jest to zdarzenie, kiedy jeden z graczy położy swoją ostatnią (trzecią) kartę oraz powtórzy całą sekwencję wyrazów poprawnie. Tym razem zamiast kończyć poprzez „HA!” i wskazywanie następnego gracza – może krzyknąć „Uga Buga!”. Wszystkie karty ze stosu są rozdawane pozostałym, wszystkie karty karne gracza od „Uga Buga!” również są dzielone pomiędzy nich.

eM: grałam w to wiele razy, pierwsze słyszę o jakimś “Uga Buga!”… Ciekawe dlaczego ; ) Może w mniejszym np. trzyosobowym gronie by się udało…

d: Może dlatego, że w przypadku sekty zasady często są modyfikowane. Zasady prostych gier, jak ta, to chyba efekt: „eee… to takie proste, już wszystko wiem, nie czytamy dalej instrukcji, bo nie ma sensu”. ; )

Musimy pamiętać jeszcze tylko o pojęciu „nowej rundy”. Nowa runda kończy się za każdym razem gdy padnie oskarżenie lub jeden z graczy zdoła wypowiedzieć całą sekwencję poprawnie wraz z wyłożoną ostatnią swoją kartą. Wtedy każdy z graczy otrzymuje nowe zakryte karty (tak, aby znów miał trzy przed sobą).

No dobra… ale kiedy kończy się gra? Gdy już nie jesteśmy w stanie uzupełnić wszystkim graczom kart do trzech. Liczymy punkty karne, a ten z graczy, który ma ich najmniej zostaje wodzem plemienia.

BLEEEEE!

BLEEEEE!

Jak na tego typu gry to… to i tak nadal nie ma co oceniać w kwestii estetyki. Niezłe karty, proste grafiki, na które nikt nie zwraca uwagi (chyba, że to karty akcji), czytelne słowa… (4/5)

Bebechy – Jaka mechanika? Tempo bardzo dobre, wysokie znaczy (4/5)

Frajda – Jeżeli patrzenie na graczy sprawia przyjemność, to znaczy, że gra im samym musi sprawiać to samo. (4/5)

eM: zgadzam się, choć ilość frajdy zmusza mnie do podwyższenia ogólnej oceny do 4,5.
Podsumowując… „Pozbądź się resztek godności i szacunku znajomych w 5 minut” : D
Trafne.
GLU YANKA PO ANI OH ATRRR… HA! PA!

d: Chciałem dać w przypadku frajdy 4+, ale nie wiem czy nie przesadziłbym. Wydaje mi się, że Jungle Speed daje więcej radochy i to więcej niż tylko o 0,5 punktu ; )

druid & eM.

Dodaj komentarz