Liga DWLC S02 Wielki Finał – Relacja

przez niemieckie kasyno online | 20 lutego 2019

10 lutego odbył się Wielki Finał drugiego sezonu Ligi DWLC w Star Realms -turniej dla najlepszych ośmiu graczy, wyłonionych we wcześniejszych eliminacjach. Spośród wszystkich zakwalifikowanych osób jedna osoba niestety musiała zrezygnować z udziału – serdecznie pozdrawiam w tym miejscu Przemka, mam nadzieję, że w trzecim sezonie nie odpuścisz!

Wesoła, finałowa gromadka (+1 osoba towarzysząca – pozdrowienia dla Kuby albo Przemka!)

Na miejsce Przemka, zgodnie z regulaminem, wskoczył Tanatos, który zajął trzecie miejsce w turnieju, w którym Przemek wywalczył miejsce w Finale. Tym samym finałowa ósemka prezentowała się następująco.

Nad czym zastanawia się Bober zagrywający Command Shipa i cztery bazy?

Bober – czempion pierwszego sezonu naszej Ligi. Przybył, zobaczył i zdobył miejsce również w Finale drugiego sezonu. Bober to weteran tej gry, wciągnąłem go do grania niedługo po premierze angielskiej edycji (czyli trochę ponad 4 lata temu). W chwili pisania tego tekstu Bober miał na koncie 6641 rozegranych partii w appce, nikt nie ma pojęcia ile gier na żywo i w pierwszym sezonie Ligi jeden z turniejów wygrał kopiując Igłą Mimetyczną Żmiję, żeby zadać przeciwnikowi dwa brakujące obrażenia.

Easy, Medium, czy może już HardAI?

EasyAI – ojciec najbardziej zestarrealmsowanej rodziny, jaką dane mi było poznać podczas rozgrywek turniejowych (na turnieje przychodził zawsze z Lordem Rosołem i często ze swoimi córkami). Zaczynał od okupowania dolnych części tabeli, by w tym sezonie pokazać swój prawdziwy potencjał. Łomot spuszczany przez Lorda w domowym zaciszu zaprocentował ;-)

Arrrr! Wy szczury planetarne, Kazek was wszystkich zaraz przeciągnie pod kilem Cuttera!

Kazek – gra od niecałego roku. W tym czasie zrobił szalone postępy (i spędził szaloną ilość czasu przed telefonem/komputerem – ja sam mam z nim w tej chwili rozegrane 344 gry!). Zaczynał od przegrywania ze mną , a skończył na wygraniu turnieju eliminacyjnego drugiego sezonu Ligi DWLC. Patrząc na jego formę w drugim sezonie (w drugim turnieju był pierwszy, w trzecim ostatni) jest to chyba najbardziej nierówny gracz – ale dalej jeden z najlepszych.

Niestety Keram w każdej grze siedział po tej gorszej stronie stołu

Keram – gość z dalekiej Warszawy, który na naszą Ligę zawitał, żeby poznać ludzi z discordowego serwera (spora część naszej społeczności dziwnym trafem jest ze Śląska). To jeden z najlepszych graczy w kraju (biorę pod uwagę tylko tych, którzy dołączyli do naszego discorda). Popularyzator “gry na Kerama”, czyli szalonego bunkrowania się przy pomocy baz. Nigdy go nie lekceważcie, bo jak tylko się obejrzycie, to wyciągnie z rękawa trzy bazy i tyle będzie z waszej wygranej.

Nowa miłość Lorda i EasyAI. Ciekawe, czy Charmander scrapuje karty z ręki?

Lord Rosuł – to największy fan tej gry, jakiego gościliśmy na naszej lidze, a zarazem jeden z najlepszych graczy. Postrach wszystkich graczy turniejowych. W ciągu swojej kariery stawił się na 7 turniejach, z czego aż trzy razy trafił do top4. Gra unikalnym stylem, tak zwanym rainbow deckiem, który – wbrew wszelkiej logice – w jego rękach działa świetnie. Wielu go lekceważyło, większość z nich dostała po tyłku.

muhah (lewo) vs Bober (prawo). Dwóch weteranów, jeden mecz

muhah – w chwili pisania tego tekstu jest na 137 miejscu w ogólnej klasyfikacji cyfrowej wersji Star Realms. Jest z nami od pierwszych turniejów (wtedy nazywały się jeszcze DWLC Cup). To jeden z najlepszych graczy na Śląsku i jedna z ośmiu osób, która dostała się do top4 więcej niż raz (licząc oba sezony Ligi). W Star Realms gra tyle, że przeszedł nawet scenariusze kooperacyjne.

Czy wikińska broda pomoże TALERZowi w grze?

TALERZ – kolejny gracz z niewielkim stażem. Swoją przygodę rozpoczął na Pyrkonie w 2018 roku, na poważnie zaczął grać w okolicach początku drugiego sezonu Ligi. Obok Kazka, to kolejny gracz “od zera do bohatera”, który w krótkim czasie nauczył się dobrze grać (1552 gry na koncie to może nie rekord, ale to i tak kolosalna ilość czasu spędzona na e-tasowaniu wirtualnych kart). TALERZ jest też obecnie jednym z filarów naszej lokalnej, katowickiej sceny – pojawia się nie tylko na turniejach, ale jest też stałym bywalcem poniedziałkowych spotkań w Ludiversum.

Tanatos ubrał pokerowe okulary, ale Bober przejrzał jego zagrywkę

Tanatos – młody gniewny, jeden z najczęstszych bywalców naszych turniejów (zaliczył obecność na 5 z 8 turniejów eliminacyjnych podczas obu sezonów Ligi), z czego dwukrotnie skończył w top4. Znany z tego, że po tygodniu grania w wersję elektroniczną zapomina o graniu do kolejnego turnieju na żywo. Tanatos uzależniony jest o rywalizacji – poza SRem, turniejowo grywa również w Hearthstone’a (nay) i Scrabble (yay).

Nagrody

Zanim przejdziemy do krótkiej relacji z przebiegu samego turnieju, to chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim sponsorom nagród. Pod tym względem drugi sezon Ligi DWLC wypadł o wiele lepiej od poprzedniego!

Maty i promki ufundowało oczywiście Games Factory, czyli polski wydawca Star Realms. Dzięki!

Część pudełek z grami zawdzięczamy nikomu innemu, jak Piechowi z Ludiversum. Nie dość, że nas ugościł, napoił i nakarmił, to jeszcze dorzucił Timeline Polska i Festiwal Lampionów do puli nagród! Dzięki!

Teraz czas na głupi moment, bo dziękujemy sobie, czyli ekipie DWLC za ufundowanie reszty nagród, w tym egzemplarza Star Realms Frontiers. To świetny tytuł, więc musieliśmy się pochwalić :-P

Faza grupowa

Ponieważ w Wielkim Finale bierze udział z góry określona liczba osób, mogliśmy tym razem pozwolić sobie na rozgrywkę wykorzystując inny system do wyłonienia najlepszego gracza, niż system szwajcarski. Wybór padł na rozgrywki grupowe, które zostały rozlosowane w dniu turnieju.

Po rozegraniu trzech meczy (czyli każdy grał z każdym w grupie), dwie najlepsze osoby z każdej grupy miały awansować do drugiej fazy – pucharowej.

Grupa A

Do pierwszej grupy trafili następujący gracze: Bober, Kazek, Lord Rosuł i muhah. Grupa Śmierci jak nic, ale poczekajcie, aż zobaczycie drugą! Ciężko mi było wytypować, kto zajmie dwa pierwsze miejsca w grupie. Serce podpowiadało mi oczywiście, że Bober wyjdzie z grupy (DWLC POWER!), ale druga osoba była dla mnie zagadką.

Lord Rosuł wydawał się być głównym pretendentem do wejścia do finału, ale biorąc pod uwagę, że zwykle w finałach szło mu gorzej, niż w rundach eliminacyjnych, nie był w moim odczuciu pewniakiem. Wahałem się między muhą, a Kazkiem, i jak się okazało przewidziałem przyszłość.

Wyniki w grupie A

Bober o włos (no, kapkę przesadzam) wyprzedził konkurentów, dzięki czemu uniknęliśmy potrójnego remisu. Niestety remisu pomiędzy muhą i Kazkiem nie można było tak łatwo rozstrzygnąć. Teoretycznie mogliśmy wziąć pod uwagę wynik bezpośredniego meczu, ale patrząc na całość nie wydawało się to sprawiedliwym rozwiązaniem. Podjąłem najlepszą w moim odczuciu decyzję i zarządziłem dogrywkę w postaci pojedynczej gry.

Żałujcie, że was nie było na miejscu i nie oglądaliście tego meczu na żywo. Co za emocje! W trakcie gry widać już było zmęczenie graczy, szczególnie Kazka, który na turniej przybył pomimo świeżej kontuzji oka. Ale jak to kiedyś powiedział Jander – turniejów nie wygrywają najlepsi, tylko Ci, którzy pomimo zmęczenia popełniają najmniej błędów.

Osobą, która popełniła mniej błędów w ostatniej rozgrywce grupy A okazał się być muhah, tym samym kwalifikując się z drugiego miejsca do finału finałów drugiego sezonu Ligi DWLC.

Grupa B

Do drugiej grupy trafili: EasyAI, Keram, Tanatos i TALERZ. Silna grupa, ale po spojrzeniu na listę graczy, byłem pewien, że z pierwszego miejsca wyjdzie Keram, a z drugiego TALERZ. Z oboma regularnie grywam w apce, więc wiedziałem, czego się po nich spodziewać.

Oczywiście, zapomniałem, że to Star Realms, a los lubi płatać figle.

TALERZ zaliczył swój chyba najgorszy występ, nie wygrywając nawet jednej gry. Na szczęście pomimo tego nie załamał się i dalej gra z nami – na pewno będzie próbował odkuć się w trzecim sezonie Ligi. Największym zawodem całego turnieju było dla mnie jednak odpadnięcie Kerama, który miał spore szanse na top2 tego turnieju (sorry, ale obstawiałem, że Bober obroni tytuł).

Tanatos i EasyAI pokrzyżowali jednak moje przewidywania. Szczególne uznanie należy się temu EasyAi – jako jedyny zakończył fazę grupową z kompletem trzech zwycięstw. Wspominałem wcześniej, że sporo się nauczył od pierwszego turnieju? ;-)

Tanatos zbierał Brain Worldy jak Ash Pokemony.
Wszystkie.

Faza pucharowa

Drugą część Wielkiego Finału rozegraliśmy przy pomocy systemu pucharowego. Zacznijmy od półfinałów.

Bober vs Tanatos

Bober, zwycięzca pierwszego sezonu Ligi DWLC, to jeden z najlepszych graczy na Śląsku i z rozmów podczas turnieju wiedziałem, że dla Tanatosa był to najcięższy mecz tego dnia. Bober zdecydowanie wygrał pierwszą grę, w drugiej Tanatos odkuł się i doprowadził do remisu. Zabawa zaczęła się w trzeciej…

Pozwólcie, że zacznę od zdjęcia.

Trzecia gra Bobera z tak zabunkrowanym Tanatosem

Prawda, że wygląda strasznie? Tanatos bardzo szybko kupił Brain Worlda, co w zasadzie oznacza tylko i wyłącznie przegraną. O dziwo, Bober ze swoimi niesamowitymi zdolnościami był w stanie stawiać opór potężnej linii złomującej karty przez wiele tur, samemu się bunkrując. Z mojej perspektywy, Boberowi zabrakło tylko jednego – gdyby na wczesnym etapie gry zdecydował się na kupienie jednej dodatkowej karty zadającej obrażenia, może nawet miałby szanse przeciągnąć tę grę do momentu, w którym Brain niewiele by dawał (Bober sam nieźle złomował swoją talię). Niestety, obrał w moim odczuciu odrobinę zbyt ekonomiczną strategię, dzięki czemu Tanatos z wynikiem 2:1 awansował do finału.

EasyAI vs muhah

EasyAI wygrał pierwszą grę klasycznym “kupiłem szybko Brain World, co mi zrobisz?”. muhah dzielnie walczył, ale dwa kombosy za ponad 30 obrażeń pod rząd to za dużo nawet dla niego. W drugiej rozgrywce muhah udało się doprowadzić do remisu, co bardzo mnie ucieszyło – lubię, kiedy finałowe gry są zaciętymi pojedynkami, a nie miazgami do zera. W trzeciej grze EasyAI jednak wpisał swoje czity i wykończył muhę 2:1.

Mecz o trzecie miejsce – Bober vs muhah

muhah w meczu o trzecie miejsce ponownie zaczął od wygranej gry, ale Bober to twardy zawodnik. W drugiej grze zezłomował się tak, że zostało mu 9 kart w talii, z czym muhah nie miał jak polemizować. Morale muhy zostało zezłomowane i Bober w trzeciej grze zwyciężył, zajmując tym samym trzecie miejsce w Wielkim Finale drugiego sezonu Ligi DWLC!

Wielki Finał – EasyAI vs Tanatos

No i to jest finał, którego potrzebowaliśmy! Pojedynek dwóch ligowych weteranów – młodego, ale żądnego krwi Tanatosa (5 występów w dwóch sezonach Ligi) i już nie takiego easy EasyAI (7 występów w dwóch sezonach Ligi).

Nie zdążyłem nawet przyjrzeć się rozgrywce (czasem człowiek chce zamówić sobie coś do picia), kiedy Tanatos wysforował się na prowadzenie. Nie popełniłem tego samego błędu w drugiej rozgrywce, dzięki czemu dane mi było przyjrzeć się wspaniałemu pojedynkowi dziesiątek baz kontra dziesiątek baz. Bazy Tanatosa miały jednak wsparcie złomiarek Kultu Maszyn, dzięki czemu dużo szybciej trafiały spowrotem na pole bitwy i Tanatos wskoczył na prowadzenie 2:0.

Pomyślałem sobie, że w tym momencie EasyAI się odkuje, więc poszedłem oglądać decydującą grę w meczu o trzecie miejsce… I jak możecie się spodziewać, znowu popełniłem błąd ;-)

W błyskawicznej grze Tanatos pokonał EasyAI nim ten zdążył załadować swoje najlepsze algorytmy i tym samym został Wielkim Mistrzem drugiego sezonu Ligi DWLC. Gratulacje!

I na koniec drabinka z wynikami

Podsumowanie

Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim uczestnikom Wielkiego Finału za świetne gry na najwyższym poziomie! Oby tak dalej! Bardzo przyjemnie oglądało mi się wszystkie gry (na następny finał spróbuję załatwić kamerkę i zrobimy jakiś stream dla wszystkich chętnych).

Największe podziękowania należą się jednak wszystkim uczestnikom drugiego sezonu Ligi DWLC – bez was organizowanie tych turniejów nie miałoby żadnego sensu! Wam poświęcę jednak osobny artykuł na tym blogu.

Podziękowania nie mogłyby też ominąć Ludiversum, najlepszego obecnie miejsca na planszówkowej mapie Katowic. I to raczej fakt, a nie opinia ;). Nie dość, że jesteśmy tam zawsze mile widziani, to jeszcze zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie Piecha i ekipy – czy to dodatkowymi nagrodami, czy to pomocą w organizacji zapisów na turniej. Dzięki!

Tym przesłodkim akcentem nie pozostaje mi nic innego, jak poprosić was o cierpliwość – chwilę zajmie mi podsumowanie całego drugiego sezonu Ligi, ale myślę, że warto będzie na nie poczekać. No i do zobaczenia podczas trzeciego sezonu!